[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Właściwie prawie wcale nie było reklamowane i to był jeden z powodów, którysprawiał, że oglądalność była stosunkowo niewielka.W telewizji podobno zastanawiali sięnawet, czy nie zrezygnować z emisji, że trzy i pół miliona widzów to za mało jak na prime timew niedzielę.Tak przy okazji przypomniała mi się definicja oglądalności według MaćkaWojtyszki. Oglądalność jest to zasada, według której czterech ćwierćinteligentów znaczy więcejniż jeden inteligent.Trafione, nie?W końcu jednak zdecydowali, że nakręcimy jeszcze jedną serię.Tylko że cały czas wisiałnade mną ten Doręczyciel.Już niby mieliśmy kręcić, ale& Scenariusz takiego serialu jak Ranczopisze się przecież z dużym wyprzedzeniem.Producenci powiedzieli scenarzystom: Uwzględnijcie to, że Artur nie będzie miał dużo czasu, bo przejdzie do Doręczyciela, więcCzerepacha trzeba napisać do połowy serii, a potem gdzieś wysłać.Dlatego Wójt wysłałswojego sekretarza do Brukseli na jakieś tam praktyki.Tylko że zdjęcia do drugiej serii Ranczasię rozpoczęły, a pieniędzy na Doręczyciela ciągle nie było. Trochę pechowo. Niestety.Ale z Ranczem się udało, bo przed emisją drugiej serii TVP puściła jeszcze razpierwszą.I wtedy się okazało, że ten serial to jest wielki sukces.Drugi raz pokazywane odcinkizaczęło oglądać nagle siedem osiem milionów ludzi.Druga seria miała już ogromną, ogromnąwidownię.Potem oczywiście zaczęła się trzecia seria, ja znowu byłem zaplanowany do Doręczyciela, ale i tym razem niepotrzebnie.No i dopiero po trzeciej serii& Wtedy wreszcie sięudało i zimą 2008 roku zaczęliśmy zdjęcia.Doręczyciel fot.Krzysztof Wellman/Agencja eRBe Doręczyciel miał tylko czternaście odcinków.Nie było kontynuacji. Z wielkim bólem to przyjąłem& Ale cóż& Bardzo mi zależało, żeby tę rolę zagraćnajlepiej, jak potrafię.Gruntownie się do niej przygotowałem.Spotykałem się z ludzmiupośledzonymi w podobnym stopniu co Janek.Przerobiłem całego siebie& To było wyzwanie.Rola życia.Niestety& Oglądalność Doręczyciela nie była nawet taka zła, ale& generalnie tenserial miał też mnóstwo błędów, więc przyjąłem z pokorą, że to już koniec. Wróćmy do aktorstwa.Dla wielu ludzi wciąż jesteś aktorem komediowym. Bo nie chodzą do teatru, a Miodowe lata są powtarzane w Polsacie na okrągło.A takpoważnie, to ja niewiele mogę w tej sprawie zrobić.Nie mogę iść do reżysera i powiedzieć: Przepraszam, chcę wyjść z szufladki aktora komediowego.Czy pan mógłby mi dać jakąśdramatyczną rolę?.Nigdy tego nie robiłem i robił nie będę.Od dawna wiem, że ten zawód toloteria.Poza tym mam prawo sądzić, że jest sporo widzów, dla których jestem aktoremuniwersalnym.Z drugiej strony, jeśli ludziom podoba się, jak gram w komediach, to chybadobrze.Wcale nie uważam, że komedia to coś gorszego niż dramat.A jeśli komuś przyjdzie dogłowy, że może mi powierzyć poważną rolę, to to zrobi. Tak jak Wiesław Saniewski w Bezmiarze sprawiedliwości? O, właśnie! Nie znaliśmy się właściwie, parę razy się gdzieś spotkaliśmy& Zadzwoniłdo mnie, że napisał scenariusz dramatu sądowego i chciałby, żebym zagrał prokuratora, który jesttrochę poszarpany życiowo, miota się& Zgodziłem się od razu.Przysłał mi scenariusz, którym się zachwyciłem.Rola była świetna, niejednoznaczna, takie lubię najbardziej.Poza tym bardzoceniłem Wieśka i byłem mu wdzięczny, że pomyślał o mnie.W tym czasie grałem prawiewyłącznie w komediach. Zdarzało ci się zgadzać na coś w ciemno i nie żałować? W ciemno można się zgodzić tylko wtedy, gdy się ufa reżyserowi.Tak byłoz Andrzejem Kondratiukiem i jego Córą marnotrawną.Scenariusz powstawał na bieżąco, więcnie mogłem go wcześniej znać.Prawie cały film nakręciliśmy u Andrzeja w piwnicy.Niesamowita przygoda.Często grałem w etiudach studenckich.Scenariusz to była nieraz kartkapapieru, ale jeśli pomysł mi się podobał, to grałem [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • personata.xlx.pl